13 lutego 2016

„Pani z branży?” Czyli czemu warto wiedzieć


Branża budowlana jest zdominowana przez mężczyzn. Oprócz architektów, gdzie podział jest mniej więcej 50/50, to cała reszta osób z którymi miałam przyjemność się spotkać to mężczyźni od geologa, geodety poprzez wszelkiego rodzaju fachowców. Jasne zdarzają się wyjątki, które tylko potwierdzają regułę.


Więc, jak odnaleźć się w tym męskim świecie?

Wiem, że większość z Was to kobiety. Mężczyzn na blogu goszczę tylko ok.20%. Zresztą mężczyźni wiedzą wszystko najlepiej... :P
Jeżeli jesteście, jak ja drobnymi, młodymi kobietami – no OK może nie jestem już taka młoda, ale tak sobie wmawiam :P – w dodatku z blond czupryną to bez odpowiedniej wiedzy – przepadłyście. No sorry, ale bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego stary fachman nie będzie traktować nas poważnie. Dlatego musicie wiedzieć o co pytać, ponieważ często fachowcy pomijają kwestię co zawiera wycena. Czy cena zawiera materiał i jaki, VAT? Ile geolog zrobi odwiertów i na jaką głębokość oraz czy cena zawiera badania laboratoryjne itp. - często te kwestie są pomijane (z wiadomych względów). A do tego jak rzucicie jakimś fachowym pojęciem od razu zmieni się do Was nastawienie i nie raz usłyszycie: „ A Pani z branży?” :)
Wówczas fachman widzi, że nie damy sobie w kaszę dmuchać i nie będzie w stanie nas tak łatwo naciągnąć na dodatkowe koszta bez uzgodnienia z nami.

Skąd czerpać wiedzę?

Pytać i czytać.
Jeżeli macie znajomych, którzy niedawno się budowali to czerpcie wiedzę z ich doświadczenia. Pewnie z chęcią Wam doradzą, coś podpowiedzą i polecą lub odradzą jakiegoś fachowca. Gorzej jeżeli budowali się kilka lat temu bo i technologia się zmienia, i fachowcy maja swoje lepsze i gorsze lata, ceny się zmieniają oraz po prostu dużo rzeczy z czasem się zapomina.
Ja właśnie nie mam bliskich znajomych, którzy się budowali w niedalekiej przeszłości. Trochę się podpytuję znajomych z pracy co i jak, ale budowali się dobre kilka lat temu lub są to opowieści typu znajomy znajomego – ale zawsze można coś z tego wyciągnąć. Dlatego dużo czytam fachowej prasy typu: „Murator”, „Ładny dom”, „Budujemy dom”. Zaglądam też na blogi osób, które się budują, czy fora. Jednak taką wiedzę trzeba mocno „przefiltrować”. Trzeba wyłapać ukrytą reklamę lub głupoty, które czasami ludzie wypisują. Bo co z tego, że ktoś napisał, że jego koszty ogrzewania gazem wynoszą 1500zł za sezon, jeżeli nie podał, że ma dom pasywny o powierzchni mniej jak 100m2, a w domu utrzymuje temperaturę 17st.C? Jak taką informację mamy przenieść na nasze realia bez kompletnych danych?
Dlatego staram się Wam przekazać wiedzę jaką sama posiadam, już „przefiltrowaną”, pokazać na co zwracać uwagę i o co pytać :)

A więc dlaczego watro wiedzieć?

  • Po pierwsze nie damy się naciągnąć na dodatkowe, nieplanowane koszta. Pilnować kosztów powinniśmy już od samego początku, wówczas jest duża szansa, że wyrobimy się w zakładanym budżecie.
  • Wybierzemy najlepszą ofertę. Nikt chyba nie lubi się dowiedzieć, że za coś ostro przepłacił. A nawet jeżeli poniesiemy większe koszta, to będzie to nasz świadomy wybór z nadzieją, że mamy bardziej doświadczonego fachowca lub lepszy jakościowo materiał.
  • Będziemy podejmować świadome decyzje, dzięki czemu jest duża szansa, że nasz dom będzie tani w utrzymaniu i wygodny w funkcjonowaniu. A nasz dom będzie zaprzeczeniem powiedzenia, że „pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla sąsiada, a trzeci dla siebie”.
  • Nie podejmiemy decyzji pod presją czasu. Nikt nie zaskoczy nas pytaniem, np. elektryk, jak rozmieścić kontakty i gniazdka, bo już w góry wszystko będziemy mieć zaplanowane.
  • Poczujemy się pewniej prowadząc negocjacje cenowe.
  • Będziemy wiedzieć o czym do nas fachowiec mówi i o co pyta, a nie będziemy tylko świecić oczami :P
  • I na koniec. Po prostu miło jest usłyszeć: "A Pani z branży?" i widzieć podziw oraz niedowierzanie jak odpowiadam: "Eee, nie..." :P




6 komentarzy

  1. Mi też zdarzyło się kilka razy usłyszeć pytanie o to , czy jestem architektem... Wystarczy, że kobieta użyje zwrotu "podciąg betonowy" i już jest wyżej w hierarchii inwestorów (inwestorek) ;) Również zbieram informacje z różnych źródeł, a później je weryfikuję i przekładam na nasze realia, zwłaszcza finansowe. Gdyby nie to, że miałam sporą świadomość tego, jak powinien wyglądać nasz dom i jakie technologie zastosować, byłabym zdana na grono "doradców" w sklepach budowlanych i naszych fachowców, którzy nie zawsze zgadzali się z tym co chcę zrobić. Mój mąż pracuje za granicą, więc zajmuję się wszystkim sama od A do Z i muszę być dobrze przygotowana do każdego etapu budowy. Nie będę miała później na kogo zrzucić winy, jeśli coś będzie nie tak ;) Pisma budowlane bardzo lubię czytać, ale staram się stawiać na wiedzę zdobytą od konkretnych osób. Zawsze dopytuję do bólu, maksymalna liczbę osób :) - inaczej jest tak, jak pisałaś o tych kosztach ogrzewania. Na szczęście budujemy BARDZO POWOLI, więc mam czas na przemyślenie różnych spraw, doczytanie, dopytanie i w razie czego zmianę zdania. I rzeczywiście, to fajne uczucie, kiedy ktoś myśli, że jestem z branży, bo budowlanka to ciężka sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze co może być to nieprzemyślane decyzje podejmowane pod wpływem chwili, czy niekompetentnych doradców. Ja zawsze próbuje patrzeć na daną rzecz pod różnymi kątami, jak coś będzie funkcjonowało teraz jak i za kilka, kilkanaście lat. Wiadomo, że nie wszystko można przewidzieć, ale chociaż można zminimalizować ilość nieprzemyślanych decyzji ;) Nie jest łatwo być zdanej samą na siebie, a więc jest nas dwie :D
      Buźka :*

      Usuń
  2. Cholera zmobilizowałaś mnie :P ja niestety mam naturę rasowej blondynki, rzeczy jakie przytrafiają się mi normalny śmiertelnik ogląda tylko w amerykańskich komediach serio :P
    Mężowski ma całą masę tych gazet ale nawet do nich nie zajrzałam muszę się przyznać otwarcie. Choć teraz już będę miała kontakt z fachowcami znikomy. Ale muszę przyznać order mężowskiemu gdyż przed jakąkolwiek rozmową z "fachowcami" wydawało mi się czasem, że wie więcej od nich :) Może przez tą jego zaradność i wiedzę ja poniekąd odpuściłam ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam takiego komfortu i chcąc nie chcąc muszę ogarniać temat. Mężowi musisz jakoś wynagrodzić ten trud :P Faktem jest, że jeżeli siedzi się w temacie to często przewyższa się znajomością fachowców, szczególnie jeżeli chodzi o jakieś nowinki. Oni robią swoje i nie bardzo mają czas śledzić trendy :)

      Usuń
  3. Oj, czasami panowie nawet wiedząc, że pani jest z branży, mają z nią "problem" ;) Przede wszystkim trzeba być stanowczym, ale też - tak jak wspominasz - dobrze przygotowanym pod względem merytorycznym. Kilka razy lepiej niż musiałby być nasz mąż ;)

    Zgadzam się też, że ważne są negocjacje cenowe, które wiążą się z wyborem właściwej ekipy. Nauczona doświadczeniem obecnie do każdego większego remontu staram się starannie wybrać ekipę. Umawiam się z kilkoma, każdą proszę o wycenę, z każdą chwilę rozmawiam. Wiem wtedy, kto ostro zawyża cenę (lub podaje nieprawdopodobnie niską) i z kim dobrze się rozumiem. A to drugie jest bardzo ważne!

    Z trików, które ostatnio wypróbowałam, to kiedy przyjechała do mnie ekipa mająca zająć się tarasem i murkami oporowymi, na pierwsze spotkanie wyszłam w kurtce pożyczonej od mojego narzeczonego, który pracuje w bardzo dużej korporacji budowlanej. Miny panów bezcenne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie Ciebie w tej kurtce i miny panów :) i ciągle się śmieję. Negocjacji cenowych bardzo nie lubię. Najbardziej męczy mnie właśnie szukanie ekip i umawianie się na rozmowy, ale warto bo niektóre wyceny są z kosmosu :/ Ja właśnie teraz jestem na etapie szukania ekipy budowlanej. Miałam jedną sprawdzoną i z wolnym terminem, ale jak rzucili ceną to prawie z krzesła spadłam :P No i znowu poszukiwania od początku...:/
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Razem tworzymy to miejsce! Będzie mi miło jeżeli na koniec pod wpisem zostawisz komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna wskazówka :)

TOP